Zaznacz stronę

BIK – wiarygodność kredytowa, czyli „wielki brat wie wszystko”

utworzone przez | Sty 11, 2017 | Zarządzanie najmem | 0 komentarzy

No właśnie, „wielki brat” wie wszystko. Podobnie w przypadku banków – zerkną w BIK i wiedzą wszystko, oczywiście w zakresie informacji, które ich interesują. Chodzi o naszą historię kredytową a tym samym potencjalną ocenę naszej wiarygodności. Żyjemy w czasach, w których już chyba każdy chcący dowiedzieć się czegoś o kimkolwiek, odpala „googla” i ma go jak na dłoni. W wynikach wyszukiwania wyskoczą wszelkie informacje. Zarówno te dobre, jak i te złe. Oczywiście każdy chce, aby tych dobrych było jak najwięcej, bo budują jego dobre imię. A co jeśli nie znajdą się żadne informacje? W żartach można powiedzieć, że ten ktoś nie istnieje. Poważniej mówiąc…skoro nie ma żadnych informacji, to coś nie tak, nikt „go” nie zna. Brak informacji wcale nie jest lepszy niż informacje złe. Podobnie jest w przypadku BIK, czyli bazy danych Biura Informacji Kredytowej. Zarówno z Internetu  jak i z BIK trudno zniknąć „ot tak”. Nic nie ginie samoistnie, ale czasami dobrze, że zostaje ślad.

Co zawiera baza BIK – kto w niej jest

W dużym uproszczeniu można przyjąć, że każdy Polak jest w BIK. To jednak tylko uproszczenie. Żeby się tam znaleźć, musimy rozpocząć swoje finansowe życie. Takim momentem jest zazwyczaj chwila, w której zakładamy konto bankowe. Klamka zapadła, znaleźliśmy się w BIK. Później jest już z górki. Przyznany przez bank limit w koncie, karta kredytowa, bo jesteśmy stałym klientem, pierwsze zakupy pralki, lodówki, czy telewizora na raty – informacje o tych wszystkich zdarzeniach zaczynają być widoczne na naszym koncie w BIK. W bazie danych odnotowany jest nie tylko moment zaciągnięcia i wysokości zobowiązania, ale także historia jego spłaty. Jeśli spóźnimy się z ratą lub zapłacimy ją w niecałej wysokości – wszelkie i dokładne informacje na ten temat będą widoczne. Płacenie za zakupy kartą kredytową, aktywne wykorzystywanie przyznanego nam limitu oraz spłacanie w terminie także będzie odnotowane. Każde dobre zachowanie dodaje nam punktów, każde złe punkty odejmuje. Jednym słowem, w BIK jest całe nasze finansowe życie.

Po co bankom BIK?

Nie lubimy, jeśli ktoś wie o nas zbyt dużo. Zwłaszcza jeśli dotyczy to wiedzy o naszych finansach. Są jednak takie sytuacje, kiedy ciekawość innych jest w pełni uzasadniona. W przypadku, kiedy idziemy do banku po kredyt, zwłaszcza duży na zakup nieruchomości, bank będzie bardzo zainteresowany naszą finansową historią. Podstawą udzielenia kredytu zawsze będzie zdolność kredytowa, jednak nasza ocena „scorringowa” jest taką bramką, na której możemy polec. Pierwsze co zrobi bank po złożeniu przez nas wniosku, to zrobi tzw. raport BIK. Sprawdzi jakie produkty kredytowe posiadamy i jak wywiązujemy się z ich spłacania. Na tej podstawie oceni, czy może nam zaufać i pożyczyć kolejne pieniądze. W zależności od banku różny będzie zakres sprawdzanych informacji i waga do nich przywiązywana. Dla jednych istotniejsze będą te zobowiązania które spłacamy obecnie, dla innych powiązanie tego z tymi, których splata jest już zakończona.

Podejście do złej historii BIK

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie opóźnienia w spłatach kredytów są do zaakceptowania przez banki przy udzielaniu kolejnych zobowiązań. W przypadku kredytów aktywnych, akceptowane są niewielkie opóźnienia (do 30 dni). Patrząc na kredyty już spłacone, banki są w stanie „przymknąć oko” na większe opóźnienia. Zwłaszcza jeśli już po ich spłaceniu, nasze finansowe zachowanie było lepsze. Jeśli jednak doświadczyliśmy windykacji, wypowiedzenia umowy i innych historii tego typu – nasze szanse na kolejny kredyt przez najbliższych kilka lat spadają praktycznie do zera.

Oprócz pokazywania historii, raport BIK może pokazywać także naszą ocenę punktową. Są banki, które przywiązują wagę do oceny punktowej i poniżej pewnych wartości nie wezmą klienta pod uwagę, nawet jeśli nie występowały znaczące opóźnienia w spłatach zobowiązań. Co może wpłynąć na małą ilość punktów? Oprócz opóźnień w spłatach, to oczywiste, także zbyt częste występowanie o kredyty. Każde zapytanie o kredyt to minusowe punkty. Może się zdarzyć, że wnioskując np. o kredyt gotówkowy w 10 bankach jednocześnie (w przypadku korzystania z nieodpowiedzialnego pośrednika, lub „niechcący” zaznaczając zgodę na to w formularzu internetowym) pozbawiamy się możliwości jego uzyskania.

Czy BIK jest wiarygodny?

Każda baza danych będzie nie bardziej doskonała niż ludzie, którzy ją tworzą i są odpowiedzialni za jej aktualizowanie. Jej wiarygodność zawsze będzie obarczona ryzykiem jakichś błędów. I takie niestety się zdarzają. Banki często nie uaktualniają danych. Pół biedy, jeśli dotyczy to błahych spraw, takich jak stan aktualnego zadłużenia, czy zły poziom miesięcznej raty. Niestety, występują także przypadki, że w BIK „wisi” na naszym koncie kredyt, który został już spłacony. Niewiarygodność BIK odbija się przez to na wiarygodności klienta wobec banku, w którym ubiega się o kredyt. Może on zostać posądzony (i początkowo tak to wygląda) o zatajenie posiadanych zobowiązań. Wszystko oczywiście można wyjaśnić, ale stwarza to dodatkowe problemy, zwłaszcza czasowe i kosztuje sporo nerwów. Może to być problem w odniesieniu do zobowiązań, które zostały przez nas spłacone wiele lat temu i często nawet nie pamiętamy dokładnie w jakim banku je mieliśmy. Z raportu dokonanego przez banki dowiemy się przeważnie tylko kiedy zobowiązanie było zaciągnięte i w jakiej wysokości. Na naszych barkach zostaje zatem przypomnienie sobie gdzie mogliśmy tego dokonać. Potem pozostaje już „tylko” wycieczka do tego banku, wyciągnięcie zaświadczenia o spłaceniu kredytu oraz zobligowanie banku do uaktualnienia danych w BIK.

Czyszczenie BIK

Mocno kolokwialne określenie „czyszczenie” BIK jest dość często spotykane w reklamach, które mają oddziaływać na tych, którzy napsocili w swoich relacjach z bankami. Firmy oferujące takie usługi często pomagają w czyszczeniu BIK, jednak w przeważającej części, ich działania nie przynoszą spodziewanych efektów. Z jednego prostego powodu – bo nie mogą – z racji na uwarunkowania prawne. Dochodzi do tego różne rozumienie słowa „czyszczenie”. Inaczej pojmuje to ten, który na reklamę „się łapie” a inaczej wygląda realizm owego „czyszczenia”.

Trochę teorii.

Jak wspomniałem wyżej, w BIK odnotowane są wszystkie aktywne zobowiązania. Bez względu na to jak wygląda ich obsługa, dopóki nie są spłacone do końca, dopóty nikt i żadną mocą nie spowoduje „wyczyszczenia” ich z raportu BIK.  W zapomnienie zatem niech pójdą wszelkie obietnice, że nasz aktualny, źle spłacany kredyt zniknie nagle z bazy danych. Nie ma takich mocnych.

Po spłaceniu kredytu możemy cofnąć zgodę na przetwarzanie danych dotyczących tego zobowiązania. Choć tak naprawdę, to możemy wystąpić z takim wnioskiem. Czy zgoda zostanie cofnięta zależy od kilku czynników. Jeśli kredyt był spłacany prawidłowo, to nikt nie odmówi takiej prośbie i w ciągu miesiąca w naszym raporcie przestanie pojawiać się informacja o tym, że taki kredyt kiedykolwiek posiadaliśmy. Jednak czy jest sens? Przecież warto się pochwalić przed bankami, że jesteśmy wiarygodni.

Trochę inaczej wygląda sytuacja, kiedy historię spłaty danego zobowiązania chcemy ukryć, bo nie ma się czym chwalić i może to przynieść raczej straty niż korzyści. W takim przypadku niestety nie wszystko zależy od nas. Nasza prośba o wycofanie zgody na przetwarzanie danych o takim zobowiązaniu może zostać odrzucona. Zarówno przez bank jak i BIK. Wszystko będzie zależało od poziomu zaległości i długości ich trwania, oraz czasu jaki upłynął od ich całkowitej spłaty. Nie ma zatem co liczyć na cud, że wypowiedziana umowa kredytowa przestanie być widoczna w BIK po roku, nawet jeśli finalnie spłaciliśmy ten kredyt.

Wyznaję co prawda zasadę, że papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko a cuda czasem się zdarzają, ale…w przeważającej większości przypadków, owe próby czyszczenia BIK zaskutkują tylko wyczyszczeniem naszego portfela przez firmę oferującą takie usługi. W większości przypadków to co nazywane jest „czyszczeniem” BIK, każdy może dokonać samodzielnie, bez specjalnej znajomości prawniczego języka i zrobi to nie gorzej niż owe firmy.

Żeby jednak nie wyszło na całkowitą negację przeze mnie takich usług, to prawdę trzeba oddać. Wspominałem o tym, że bazy danych są niedoskonałe a błędy w nich zawarte są przeważnie skutkiem błędów człowieka. Czasami widoczne błędy w sposób znaczący rzutują na naszą wiarygodność. Jeśli wiemy, że nie jesteśmy winni, zależy nam na czasie, sprawę można logicznie wytłumaczyć i rozwiązać – wtedy zapraszam do korzystania z usług prawników oferujących czyszczenie BIK. Zazwyczaj zrobią to szybciej i skuteczniej niż przysłowiowy „Kowalski”. Tylko wtedy powinniśmy mówić bardziej o „prostowaniu” a nie czyszczeniu.

Skąd się bierze raport BIK i jak go wykorzystać

Składając wniosek o kredyt, raport w naszym imieniu robi bank. Niestety nie dostaniemy go do ręki, nie przejrzymy sobie, poza tym zawiera on niepełne informacje. Każdy, raz na pół roku, może wystąpić do Biura Informacji Kredytowej o darmowy raport (częstsze są płatne). Wtedy dostajemy pełną informację o naszej historii finansowej. Jeśli wiemy, że coś może być nie tak, nie zaszkodzi przed wnioskowaniem o kredyt taki raport ściągnąć. Wtedy w razie wystąpienia nieprawidłowości będziemy mieli czas na ich wyjaśnienie.

Pomocną rolę taki raport może także spełnić przy weryfikacji najemcy. Wynajmujący może poprosić przyszłego najemcę o pokazanie swojego raportu. Mogą pojawić się oczywiście wątpliwości prawne, etyczne, społeczne itp., wiele pytań „po co to panu” albo stwierdzenia „chyba pan żartuje”. Zastanówmy się jednak, czy tam gdzie jest mowa o pieniądzach chcemy pozostawić sobie dużą przestrzeń na żarty i niepewność.

BIK – wiarygodność kredytowa, czyli „wielki brat wie wszystko”
4.7 (93.33%) 12 votes

[mashshare]

RentFriend - Krzysztof Iwan, ekspert ds. kredytów hipotecznychO autorze: Krzysztof Iwan – Ekspert RentFriend ds. kredytów hipotecznych krzysztof.iwan@rentfriend.pl

Od 2005 roku w branży finansowej, od wielu lat ekspert w zakresie finansowania nieruchomości, czyli kredytów hipotecznych. Analityczne myślenie połączone z życiowym podejściem do zawiłych procedur bankowych. To sprawia, że potrafi przeprowadzić każdego klienta przez zawiłości ofert banków oraz procesów kredytowych od złożenia wniosku po szczęśliwy finał, czyli wypłatę kredytu. Stosuje przy tym indywidualne podejście, bo każda sprawa jest inna. Dzięki swojej wiedzy i podejściu zapraszany do udziału w kongresach i debatach dotyczących rynku nieruchomości i jego finansowania. Liczne publikacje w mediach oraz udział w programach radiowych i telewizyjnych. Niebawem premiera książki, która będzie jedynym w swoim rodzaju, różnym od dotychczasowych nielicznych publikacji w tym zakresie, poradnikiem dla kredytobiorców i doradców.

Ciekawe artykuły o  zarządzaniu najmem

Najem okazjonalny

Czym różni się najem okazjonalny od standardowej umowy najmu. Czy warto podpisać taką umowę i czyje interesy zabezpiecza ona w większym stopniu?